wtorek, 19 maja 2015





KOMENTARZ  MISIOWATEGO

Hej, tu Wasz Misiowaty!
Tak jak wykrakałem ONO praktycznie już uwaliło te ustawe prezydencką łagodzącą ordynacje podatkową. ONO fiskalne ostro zaprotestowało przeciwko skróceniu okresu przedawnienia w sprawach podatkowych, a ONO z resortu gospodarczego ochoczo sie do tego dołączyło. Dziwne to nieco, że ministrowie tej samej opcji wytrącają prezydentowi jeden z najlepszych argumentów za jego reelekcją.
Konkurencja we własnym gnieździe?
Nie ma sie co dziwić. Za pare miesiecy wybory parlamentarne i trzeba walczyć o własne przetrwanie. Dlatego w kąt idzie ustawa prezydencka. Nikt już nie mówi o celowości skrócenia, a przede wszystkim ograniczenia bezkarności fiskusa w przedłużaniu okresu przedawnienia. ONO rządowe zrozumiało, że ONO fiskalne nigdy sie na to nie zgodzi.
Na czoło wychodzi wiec ONO z resortu gospodarki, które planuje „wielki skok”. W napisanej od nowa Ustawie o swobodzie działalności gospodarczej ONO chce przywrócić zasade Wilczka (z pierwszej ustawy gospodarczej, która rozpoczeła przemiane gospodarki), że wszystko, co nie jest prawnie zabronione, jest dozwolone.
Szczyt infantylizmu!!!
A co takiego może być dozwolone, skoro wszystko co sensowne zostało już dawno zabronione?
Wg tego projektu ma także obowiązywać zasada, że jeśli na podstawie obowiązujących przepisów pojawiają sie wątpliwości interpretacyjne, bedzie sie przyjmować wykładnie korzystną dla przedsiebiorcy. Wprowadzona ma być także zasada domniemania uczciwości przedsiebiorców oraz zasada proporcjonalności zastosowanych środków karnych do popełnionego wykroczenia.
I myślicie, że ONO fiskalne zgodzi sie na to? Przecież w momentach pustki w kasie, a taka wystepuje czesto, ONO dostaje przykaz natychmiastowego dokrecenia śruby, niezależnie od aktualnie obowiązujących przepisów.
Ustawa zostanie pewnie uchwalona, bo wybory, ale w wersji maksymalnie okrojonej. Rozporządzenia wykonawcze dopełnią reszty, uniemożliwiając praktycznie używanie tej tarczy przed fiskusem.
I żeby nie było nieporozumień. Nie krytykuje żadnej opcji politycznej. Nie opowiadam sie także za żadną opcją. Tak było, jest i bedzie, bo ONO ma zawsze za krótką kołdre, a „najłatwiejsze” źródełko to kieszenie obywateli.

I oto Misiowaty ogłasza Wam swoje wiekopomne przemyślenia !!!

Jest kilka rozwiązań wartych przedyskutowania, choć myśle, że w naszym kraju zdolny byłby to przeprowadzić tylko władca absolutny:

1    - Należy wyrzucić, a przynajmniej maksymalnie ograniczyć wszelkie rozwiązania zakładające zwroty podatku z kasy państwowej, typu nadwyżka podatku VAT. Najprostszym (choć nie całkowitym) rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie jednej stawki podatku VAT i likwidacja zwolnień w tym podatku. Można ten proces rozłożyć na kilka lat.
     - Podatki należy płacić w miejscu położenia źródła przychodów, a nie w miejscu siedziby zarządu, który tam (na Cyprze lub na Bahamach) nigdy faktycznie nie przebywa.
     - Podwyżka kwoty wolnej od podatku jest absolutnie niezbedna. Jej wzrost oznacza faktycznie natychmiastowy wzrost wpływów z VAT, bo najbiedniejsi (a tych jest najwiecej) natychmiast ruszą na zakupy.
     - Naszym przekleństwem jest syndrom taniej siły roboczej. Ludzie na głodowych pensjach to w perspektywie zapaść gospodarki. Wzrost płac w firmach jest najlepszym stymulatorem wzrostu gospodarczego, bo natychmiast rośnie popyt krajowy. Mówie oczywiście o wzroście płac załogi. Nie należy jednak krzywić sie na niebotyczne płace kadry zarządzającej. Niech zarabiają jak najwiecej, pod warunkiem zachowania proporcji np. 1:30, czy nawet 1:50 w stosunku do najniższej płacy w swojej firmie. Jeśli wiec podnoszą sobie płace, bo firma tak dobrze prosperuje, niech jednocześnie podnoszą płace załodze, która głównie ten dochód wytwarza. Ale jeśli przekroczą określone proporcje, co im wolno, nadwyżka bedzie opodatkowana wg bardzo wysokiej skali, nawet powyżej 90%.
Trudne to by było do policzenia, bo zarobki kadry składają sie z wielu różnorakich elementów, ale nasz przebiegły fiskus dałby sobie z tym problemem rade.

I trzeba by te rozwiązania przeforsować, niezależnie od tego jakie opory i bariery stawiałaby Unia.

Pomarzyć – dobra rzecz.

                                                                                  - Misiowaty     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz