czwartek, 26 lutego 2015




To już XXVII wydanie „ABC small business’u”

Od pierwszego wydania w roku 1992 poradnik urósł od 120 do ponad 500 stron. Średnio przyrastał więc o 22% rocznie. Można zaryzykować twierdzenie, że przez te lata nasz system podatkowy w takim właśnie tempie ulegał skomplikowaniu. I to przy głoszonych jednocześnie deklaracjach polityków, że tym razem będzie już prościej, czytelniej i przyjaźniej dla przedsiębiorców.
Do końca roku 2014 wprowadzonych zostało ponad 150 większych i mniejszych nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych z 1991 roku. Jest to więcej niż sześć zmian każdego roku.

Swoistym chichotem historii przedsiębiorczości można nazwać fakt, że:
—    najbardziej liberalną, przełomową ustawę o działalności gospodarczej stworzył ostatni premier PRL, wraz ze swoim ministrem-przedsiębiorcą,
—    podatek liniowy dla przedsiębiorców przeforsował premier z lewicy i to tej kojarzonej z lewicowym betonem,
—    obniżkę podatku dochodowego dla osób fizycznych i drobnych przedsiębiorców, spłaszczenie skali podatkowej i dwukrotną podwyżkę pierwszego (i już tylko jednego) progu podatkowego oraz obniżkę składki rentowej wprowadził antyliberalny premier z prawicy,
—    a podwyżkę (podobno czasową) podatku VAT i powrót do wyższej składki rentowej zafundował nam najbardziej liberalny premier na wschód od Odry.
Obecna koalicja na przełomie lat 2008/2014 nie wprowadziła żadnych zasadniczych reform, zmieniając prawo głównie w kierunku zwiększania fiskalizmu.
Trzeba przyznać, że kryzys światowy świetnie tłumaczy obecny rząd z braku większych reform i z podnoszenia podatków, czyli z działań całkowicie przeciwstawnych do głoszonego wcześniej programu wyborczego. Rozumiem uwarunkowania zewnętrzne, dlatego moja opinia jest wyważona.
Właśnie dlatego, przy braku zasadniczych reform, tak ważna jest praca nad porządkowaniem istniejącego prawa. I praca ta trwa.
Niemal każdego roku pojawia się kolejna inicjatywa, która ma usłać różami drogę przed polskim biznesem. Było już „Przyjazne państwo”, było parę drobniejszych inicjatyw, teraz czekamy na szeroko komentowaną ustawę prezydencką (patrz dalej). Minister finansów też zapowiada skończenie z niezrozumiałym językiem interpretacji podatkowych oraz z wydawaniem różnych interpretacji do podobnych spraw.
To wszystko nie przesłania jednak fiskusowi podstawowej roli do jakiej został powołany, czyli do maksymalizacji wpływów podatkowych. Podatnicy nie mają do tego żadnych zastrzeżeń, dopóki są to rozwiązania zmierzające do usunięcia patologii w gospodarce. Najlepszym przykładem są tu przekręty vatowskie, na likwidację których jest w społeczeństwie absolutne poparcie. Jednak zmiany jakie proponuje się nam od roku tylko częściowo są próbą walki z szarą strefą. W znacznej mierze dotykają one uczciwych podatników, którym rozrasta się księgowość, a terminy zapłaty różnych podatków niebezpiecznie się skracają.
 Najlepiej charakteryzują to pierwsze słowa obecnie obowiązującego art. 29a ustawy vatowskiej, że

                           OPODATKOWANIU PODLEGA WSZYSTKO... 
zgodnie z zasadą, iż fiskus opodatkowuje wszystko co się da, najszybciej jak się da, opóźniając jak się da zaliczenie wydatków w koszty i ewentualne zwroty podatku naliczonego VAT.
Wszystko wg zasady ZAPŁAĆ WCZEŚNIEJ – ODLICZ PÓŹNIEJ.

No, ale dość tego narzekania. Poszukajmy trochę plusów.

Pan Prezydent, zniesmaczony nieco opieszałością i oporem fiskusa, skierował do rządu (a rząd, po jej przyjęciu, do sejmu) projekt własnej ustawy nowelizującej Ordynację podatkową i inne ustawy. Prezydenckie propozycje zawarte w projekcie są nader interesujące:

1. Wszelkie wątpliwości wynikające z niejasności przepisów prawa podatkowego będą rozstrzygane na korzyść podatników. Chodzi tu wyłącznie o wątpliwości wynikające z wykładni przepisów. Pan Prezydent nie zdecydował się niestety na rozstrzyganie wszelkich wątpliwości na rzecz podatników, a to właśnie odmienna interpretacja zdarzeń gospodarczych w firmie prowadzi najczęściej do konfliktów z fiskusem. Dobre i to.

2. Przedłużenie terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego, spowodowane zawieszeniem lub przerwaniem jego biegu, nie może być dłuższe niż 3 lata. Oznacza to, że przedawnienie następowałoby jeśli nie po pięciu, to maksymalnie po 8 latach i fiskus nie miałby już możliwości jego dalszego przedłużania. A teraz ma. Po zastosowaniu każdego środka egzekucyjnego cała zabawa zaczyna się od początku.

3. Uchylenie art. 70 par.6 pkt 1 Ordynacji podatkowej – W przypadku uchylenia tego przepisu wszczęcie postępowania w sprawie o wykroczenie lub przestępstwo skarbowej z tytułu zobowiązania podatkowego nie będzie wstrzymywać ani nie będzie zawieszać biegu terminu przedawnienia dla tego zobowiązania. Jest to propozycja na tyle rewolucyjna, że posłowie mogą tego nie przełknąć. Na pewno można się spodziewać ostrego lobbingu ze strony fiskusa przeciwko tej propozycji.

4. Uchylenie art. 239b par.1 pkt 4 Ordynacji podatkowej – W przypadku uchylenia tego przepisu, jeżeli do upływu okresu przedawnienia pozostało mniej niż 3 miesiące, decyzjom nieostatecznym nie może już zostać nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Druga propozycja z grupy rewolucyjnych. Fiskus też będzie lobbował przeciw.

5. Zmiana art. 81 par.2 Ordynacji podatkowej i art. 16a kks – złożenie deklaracji korygującej nie będzie wymagało odrębnego pisemnego uzasadnienia.

6. Uchylenie art. 24d updof i art. 15b updop – uchylenie idiotycznych przepisów zobowiązujących do korekty kosztów w przypadku przekroczenia terminów zapłaty. Przepisy te miały zlikwidować zatory płatnicze. Zatorów nie zlikwidowały, a stały się zmorą księgowych. Niejasność ich stosowania była przyczyną tworzenia sztucznie wywołanych wykroczeń i przestępstw skarbowych.

7. U.S. nie będzie wydawać postanowień o zaliczeniu nadpłaty na poczet bieżących i zaległych zobowiązań podatkowych, jeżeli wartość nadpłaty nie przekroczy trzykrotnej wartości opłaty za list polecony. A może by tak usankcjonować wysyłanie takich postanowień mailem? Dobrze jednak by podatnik o takim fakcie wiedział. Jest przecież funkcja potwierdzenia przeczytania maila. Fiskus przyjmuje od podatników wielotysięczne deklaracje, a nie może wysłać postanowienia w sprawie 10 zł?

Ustawa miała wejść w życie od 1 kwietnia 2015 r., wejdzie (?) dopiero od 1 stycznia 2016 r.
No cóż, wypada mieć nadzieję, że antylobbing fiskusa nie zrobi z tej ustawy kikuta.

A Panu Prezydentowi, ktokolwiek nim zostanie, należy życzyć by natychmiast przystąpił do pisania NOWELIZACJI – BIS. Jest jeszcze bardzo dużo do poprawienia, a fiskus sam, z własnej woli. nic w tym kierunku nie zrobi.
                                                                                           MARCUS


KOMENTARZ MISIOWATEGO


Cześć, tu Misiowaty.

Ogromnie wzruszyła mnie ta troska Pana Prezydenta o los podatnika. I muszę potwierdzić, że ta troska jaką wykazuje nasza klasa rządząca jest rzeczywista i cholernie skuteczna. Właśnie wpadła mi w ręce USTAWA O UŁATWIENIU WYKONYWANIA DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ z 7 listopada 2014r.
A co jest największą zmorą podatnika? 
Parafrazując mistrza - Ustawo vatowska, jak przez ciebie stracić zdrowie, ten tylko się dowie, kto cię używał. Dziś zawiłość twą w całej ozdobie widzę i muszę stosować, ale nigdy bym nie tęsknił po tobie.
Szukam wiec niecierpliwie – i jest!!!
Zmiana ustawy o VAT dotyczy art 96 ust 4. Niesłychane!!! ONO zrezygnowało z pobierania opłaty za rejestracje podatnika VAT!!! Z własnej woli ONO pozostawia mi w kieszeni 170 zł. Pod warunkiem, że nie będę chcieć potwierdzenia tej rejestracji.
Rejestracja po mojej stronie jest więc teraz wyłącznie „na gębę”. A kontrahent, szczególnie z UE, chce mieć pewność, że rozmawia z vatowcem. Musisz mu okazać potwierdzenie rejestracji, ale żeby je uzyskać musisz zapłacić 170 zł.
Potwierdzenie wszelkich danych zawartych w aktach, np. potwierdzenie nadania numeru NIP kosztuje 21 zł opłaty skarbowej. Z jakiej racji potwierdzenie rejestracji vatowskiej ma kosztować 170 zł skoro rejestracja jest bezpłatna?
Prawdopodobnie ONO zmuszone zostało przez posłów do rezygnacji z opłaty rejestracyjnej, ale natychmiast wymyśliło, jak ją w większości przypadków odzyskać.
I to wszystko w ustawie o szumnej nazwie O UŁATWIENIU WYKONYWANIA DZIAŁALNOŚCI GOSPODARCZEJ.
Ciekaw jestem jak będzie wyglądać ta ustawa prezydencka. Przecież ONO nie dopuści do tego, by niektórzy podatnicy mogli mu się wymknąć z powodu jakiegoś głupiego przedawnienia. 
Zobaczymy 1 stycznia co z niej zostanie.
Misiowaty

środa, 25 lutego 2015

Cześć, jestem Marcus.

Właściwie to Włodzimierz Jacek Markowski, ale nigdy nie lubiłem używania dwóch imion. Uważam to za nieco pretensjonalne. 
No, ale jak miałbym się podpisywać, skoro prywatnie znają mnie jako Jacka, a zawodowo jako Włodzimierza? Dlatego tu, na tym blogu występować będę pod nazwą, do której jestem bardzo przywiązany, pod nazwą swojego Wydawnictwa.
Ale przejdźmy do rzeczy.

Pomysł napisania uniwersalnego poradnika biznesowego, zarówno dla osób startujących w biznesie, jak i już w nim działających, narodził się wiele lat temu, na progu naszej transformacji gospodarczej. Poradnik jasnym, zrozumiałym językiem miał przybliżać zainteresowanym formy prowadzenia działalności gospodarczej, ograniczenia i warunki z jakimi liczyć się muszą przedsiębiorcy, a także formy opodatkowania i rodzaje księgowości małej firmy. Miał także przekazać informacje, które pomogłyby bezpiecznie prowadzić firmę mimo ataków konkurencji i nie zawsze obiektywnych poczynań przedstawicieli fiskusa. I tak narodziło się
ABC small business’u
Z biegiem lat, corocznie aktualizowany i poszerzany o nowe tematy, poradnik znacznie przekroczył pierwotne założenia. Ogromna ilość wiedzy, szczególnie z zakresu prawa podatkowego, w tym także tej specjalnej, tajemnej wiedzy, która ujawnia się niektórym w trakcie czytania „pomiędzy wierszami” naszych zawiłych przepisów podatkowych albo dopiero po opublikowaniu interpretacji podatkowych fiskusa, a szczególnie orzeczeń NSA spowodowała, że z książki korzystają też wykładowcy, prowadzący biura rachunkowe, a także księgowi i właściciele firm znacznie większych niż tylko te kwalifikujące się do małego biznesu. Nie do zliczenia jest także ilość prac dyplomowych napisanych w oparciu o ABC.
            Z czasem rozrost naszego prawa podatkowego spowodował konieczność przeniesienia problematyki vatowskiej do odrębnej publikacji – ABC VAT-u.
 Oczywiste jest, że w obydwu poradnikach utrzymana została nasza podstawowa reguła, że –

 wszystko zrozumiesz i nie zaśniesz przy trzeciej stronie!

W roku 2018, po dwóch latach przerwy, ukazało się  XXVIII wydanie ABC small business’u. 

Własna działalność gospodarcza posiada zalety, których nie uświadczysz jako pracownik w jakiejś firmie. Tu będziesz panem własnej woli i własnego losu. Nikt nie będzie Tobą rządzić. To Ty decydujesz ile będziesz pracować, kiedy zrobisz sobie urlop, czy będziesz pracować sam, czy zatrudnisz pracowników i jeszcze wiele, wiele wspaniałości.
Niestety własna działalność posiada też wady, których także nie uświadczysz jako pracownik najemny. Tu czasem będziesz pracować po 16 godzin na dobę, czasem zarwiesz nockę, czasem zapomnisz co to znaczy urlop, a z domu i od rodziny wyciągniesz ostatniego zaskórniaka na przetrwanie firmy. Zmagać się będziesz z niesolidnymi kontrahentami i upierdliwymi inspektorami wielu instytucji. Decyzje skarbówki doprowadzą Cię czasem do szału. Zdarzało się że doprowadzały też do bankructwa.
Ale mało który, mniejszy czy większy przedsiębiorca, decyduje się wrócić kiedykolwiek do pracy najemnej.
Jeśli więc zdecydujesz się na własną działalność, ABC small business’u udostępni Ci zasób wiadomości jak założyć, poprowadzić i rozliczyć Twoją firmę.
– MOJA FIRMA - Prawda jak to pięknie brzmi? 
Życzę Ci powodzenia.
                                                      MARCUS